12 oddechów…

„12 oddechów…” to płyta, która jest wynikiem spotkania dwóch artystów: – orionisty, który od kilkunastu lat pisze wiersze oraz Jakuba Tomalaka- muzyka, kompozytora i dyrygenta. Wiersze pierwszego z nich zainspirowały muzyka do stworzenia dwunastu niepowtarzalnych kompozycji. Wsłuchując się w kolejne utwory odkrywamy nowe odcienie poszczególnych miesięcy upływającego roku, zagłębiamy się w refleksję nad przemijaniem i życiem, które się nie kończy.

„12 oddechów…” to interpretacja wierszy ks. Marka Chrzanowskiego. To doskonała propozycja na jesienno-zimowe wieczory. Pozwala tez spojrzeć z innej perspektywy spojrzeć na twórczość ks. Marka. Autor muzyki, a zarazem wykonawca zaprasza nas do „12 oddechów”, które są refleksją nad kolejnymi miesiącami roku.

Na płycie:

1.Wierząc ciągle wierząc – Czerwiec
2. Ballada nova – Lipiec
3. Wiatr w dłoniach – Sierpień
4. Uczę się – Wrzesień
5. Nie tracę nadziei – Październik
6. Kryształowe krople – Listopad
7. Narodziny miłości – Grudzień
8. Wiem, że się skończy – Styczeń
9. List na bezsenność – Luty
10. Pierwiosnki – Marzec
11. Dotyk promieni – Kwiecień
12. Zasłuchanie, zapatrzenie – Maj

 

Ksiądz Marek Chrzanowski współpracuje z wieloma aktorami.

W projekt „12 oddechów” włączyli się m.in. Paweł Królikowski i Małgorzata Kożuchowska.

 

Promocja płyty odbyła się w Auli Collegium Novum Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Kaliszu. Koncert spotkał się z wielkim zainteresowaniem . Sala wypełniona była po brzegi.

Recenzje:

Pierwsze słowa „czuję już lato” – spokojne, są jak oddech długo kołysanego w zimowym śnie – zapowiadają coś nowego – nowe życie. „Ballada nova” – drugi oddech – to utwór pełen emocji i  młodzieńczego zapału, dotyka wspomnienia o tym, co jest dla nas w życiu ważne. Można odnaleźć tutaj źródło swojej młodości, energię, która pozwala na radykalne postanowienie: „kto raz miłości poznał moc, ten trwonić słów nie będzie”.

Później przychodzą dni, miesiące, które te postanowienia weryfikują – pielgrzymka przez życie uczy jego kolorów, zapowiada jesień. Koniec lata nie musi być jednak smutny, bo niczego tak naprawdę nie kończy: „uczę się przemijania i tajemnicy odchodzenia, by pozostać”. Szczególnie podczas jesiennej szarugi uczę się kochać i ufać: „Nie tracę nadziei i trzymam w dłoniach różańcowe perły moich cierniowych dni”. Przecież nawet najdłuższą, grudniową noc może rozświetlić blask rodzącej się Miłości… Na wiosnę w sercu zawsze jest więc czas. M onika Maśnik

Każdy człowiek jest inny, ale każdy musi oddychać „12 oddechów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *